czwartek, 30 maja 2013

Drugi rozdział

Tor Motocross
Kiedy Leon skończył rozmawiać z trenerem podszedł do swoich przyjaciół.
- Leon… Przepraszam, to moja wina.
Chłopak zbliżył się do dziewczyny i mocno ją przytulił.
- Nic się nie stało, kochanie. To nie Twoja wina. Wolę Cię mieć całą, niż pierwsze miejsce. – szepnął jej do ucha.
- Kocham Cię. – powiedziała Violetta i odwzajemniła uścisk

Dwa dni później…
Resto Bar
Diego przekroczył próg baru. Szukał Francesci. Podszedł do wysokiej dziewczyny, która obsługiwała jakiś stolik:
- Gdzie mogę znaleźć Francescę?
- To ja. A o co chodzi?
- Masz moją walizkę, a ja twoją. – Wskazał na bagaż, z którym przyszedł.
Dziewczyna odciągnęła go na bok.
- Czemu zabrałeś moją walizkę?
- Ja? Ja jej nie ukradłem, bez obrazy, ale wolę własne ubrania. Gdzie ona jest? – warknął.
- Zaraz po nią pójdę. – Dziewczyna poszła w stronę swojego pokoju, po schodach.
Nagle do restauracji weszła Violetta Castillo. Diego ją dostrzegł. Spodobała mu się. Spełniała jego wymagania. Była ładna. Teraz tylko obmyślał jak ją poznać. Nie zajęło mu to długo. „Niechcący” wpadł na dziewczynę.
- Bardzo przepraszam. – powiedział sztucznie.
Już sięgał po różowy zeszyt, który wypadł dziewczynie, ale ona była szybsza.
- Nic nie szkodzi. – powiedziała i zaczęła iść w stronę baru, ale chłopak złapał ją za rękę. – Co ty robisz?!
- Jestem Diego. – powiedział.
- A ja Violetta.
Ich rozmowę przerwała Francesca, która właśnie targała po schodach torbę Diego’a.
- Nie musiałaś się z nią tak męczyć, mogłem Ci pomóc! – krzyknął i przechwycił szybko swoją walizkę
- Eeee… Aha… Przed chwilą był niemiły. – powiedziała do siebie Francesca.
- Hej, Fran. – przywitała ją Violetta
- Cześć, zaraz z tobą pójdę do Studio tylko powiem Luce, że wychodzę.
Całą rozmowę podsłuchał Diego. Postanowił śledzić dziewczyny i dowiedzieć się o jakim Studio mówiły.

Dom Castillo
„Powiedzieć mu czy nie?” – tymi myślami zadręczała się Angie. Po chwili namysłu postanowiła wyznać swoje uczucia do Germana. Wstała z kanapy i podeszła do drzwi jego gabinetu. „Odwagi.” – powtarzała. Zapukała do drzwi. Cisza. Weszła i zobaczyła, że go nie ma. Spojrzała na biurko. Leżało na nim mnóstwo papierów. Wzięła kalendarz leżący na biurku. O tej godzinie ma spotkanie na mieście. „Trudno, zajrzę do niego jak wróci.” – powiedziała stanowczo w myślach.

Studio
Próg szkoły artystycznej przekroczyła Ludmiła Ferro. U jej boku stała Natalia, jej „przyjaciółka”, a raczej dziewczyna „na każde zawołanie”. Ku jej zdziwieniu nikt nie zauważył jej wejścia. Rok temu, gdy towarzyszył jej Leon Verdas i jego przyjaciel, Andreas, wszyscy na nich patrzyli. Kiedy pojawiła się w tym Studio Violetta, wszystko zniszczyła. Ludmiła wiedziała już co robić:
- Nata, mam plan jak pozbyć się Violi ze Studia.
- Jaki? – zapytała
- Dowiesz się w swoim czasie, a teraz przynieś mi wody!
Kiedy Natalia odeszła, do Studio wszedł Diego. Zaintrygował Ludmiłę.
- Nowy? – zapytała podchodząc do chłopaka
- Wkrótce. – Na jego twarzy pojawił się głupi uśmieszek.
„On coś knuje.  Jest zły… Podoba mi się. Przyda się w moim planie.” – pomyślała blondynka.
- Ludmiła, królowa szkoły. – Podała rękę chłopakowi.
- Diego. – Zamiast podać jej rękę lekko musnął ją swoimi ustami.
Oboje czuli, że ich spotkanie nie jest przypadkowe. Każdy z nich miał plan. Mieli wspólny cel, chociaż jeszcze o tym nie wiedzieli.

Tymczasem Violetta trzymająca za rękę Leona, rozmawiała ze swoimi przyjaciółmi o wakacjach i nowym roku w Studio. Niespodziewała się, że ktoś może knuć jak jej to zepsuć.

Dom Castillo
Do domu wszedł German. Angelas podniosła się z kanapy.
- German, musi porozmawiać.
- Później Angie, muszę się zająć gościem. – powiedział i pokazał na brunetkę, która weszła za Rammalo.
„Kim ona jest” – zadała sobie pytanie w głowie Angie.
- To jest Esmeralda. Będziemy robić wspólnie interesy. – powiedział German, jakby czytał jej w myślach.
Nie wiedzieć czemu Angie czuła, że coś jest z nią nie tak i nie ma dobrych zamiarów.

Kilka godzin później…
Przed Studiem
Przyjaciele po skończonych zajęciach wychodzili ze Studia.
- Chodźmy do tego nowego klubu karaoke! – krzyknęła zachwycona Francesca.
- To świetny pomysł. – poparła ją Violetta.
- Ja nie mogę. – powiedział szybko Leon.
- Czemu?
- Tor.
- No, trudno. Ale ja mogę iść. – powiedziała Camila
- Ja też. – potwierdziła reszta przyjaciół
Leon stał smutny. Violetta odciągnęła go na bok.
- Co się stało? – zapytała
- Chciałbym z tobą zaśpiewać piosenkę, ale tor też jest dla mnie ważny… A mieliśmy spędzać ze sobą więcej czasu. W wakacje cię prawie nie widziałem.
- Leon! Pójdę z tobą.
- Chcesz się nauczyć jeździć na motorze?! To niebezpieczne, Violu.
- Nie, głuptasie! – walnęła go lekko w ramię – Pooglądam jak mój chłopak sobie jeździ. Nie mogę?

- Możesz. – Na twarzy Leona pojawił się szeroki uśmiech. 



Wybaczcie, że musieliście tyle czekać. Kolejny rozdział dodam szybciej, niż ten :] Mam nadzieję, że Wam się podoba. 
Dzisiaj powtórka odcinka kiedy Leon całuje Violę ! 
O 16:00 i 20:00. Mam nadzieję, że uda mi się dorwać do telewizora :)

sobota, 25 maja 2013

Pierwszy rozdział

Lotnisko w Buenos Aires
Już od godziny 13.00 Violetta Castillo czekała na lotnisku na swoją przyjaciółkę, Francescę. Samolot z Włoch miał wylądować pół godziny później. Violetta doskonale pamiętała ten dzień, w którym wróciła do Buenos Aires. Jej życie całkowicie się zmieniło. Guwernantka, która ją nienawidziła zrezygnowała z pracy i w ten oto sposób poznała swoją ciocię, Angie. Na początku nie wiedziała, kim ona naprawdę jest. Angie zwlekała z wyjawieniem tajemnicy w obawie, że jej ojciec, German Castillo wywiezie jej siostrzenicę na drugi koniec świata. Obwiniał rodzinę Saramego za śmierć swojej ukochanej żony, Marii. Chciał chronić Violettę, nieświadomie ją raniąc.

Kiedy wyczekiwany samolot wreszcie wylądował, a Włoszka znajdowała się już na lotnisku, zauważyła tłum ludzi przy wysokiej brunetce z kręconymi włosami. Od razu rozpoznała swoją przyjaciółkę, Violettę. Podeszła do niej i uścisnęła ją. Niespodziewała się, że wszyscy stoją po autografy. Przedstawienie na koniec roku odniosło wielki sukces, a uczniowie zdobyli sławę na całe miasto.

Stał i rozmawiał przez telefon. Powiadamiał matkę o przyjeździe. Był przystojny i pewny siebie. Nie cieszył się, że musiał opuszczać rodzinne miasto z powodu śmierci ojca, którą bardzo przeżył. Matka pracowała w Buenos Aires, zarabiała duże pieniądze. W Rzymie nie miała niestety warunków. Wyjazd był konieczny. Z pogardą patrzył na ludzi otaczających dwie dziewczyny. Nie zauważył, że odszedł z inną walizką. Była identyczna, ale należała do niejakiej Francesci.

Tor Motocross
Kto by pomyślał, że Leon Verdas, uczęszczający do Studio, gdzie rozwija swoje muzyczne umiejętności, znajdzie sobie takie ryzykowne zajęcie. Na początku chciał zaimponować dziewczynie, ale potem odkrył w tym swoją pasję. W ciągu wakacji nauczył się więcej, niż przeciętny zawodnik w ciągu roku. Być może skutek nieodkrytego do tej pory talentu, albo dążenie do celu.
Dzisiaj był dla niego bardzo ważny dzień. Pierwszy wyścig. Przyjdą na niego przyjaciele i Violetta, jego dziewczyna, o którą długo walczył. Dla miłości zrobił wszystko. Wcześniej był znany jako arogancki, pewny siebie chłopak Ludmiły, ale kiedy ją poznał zmienił się nie do poznania. Był przy niej miły, uprzejmy, zawsze ją bronił. Jednak na przeszkodzie do bycia razem stał Tomas, do którego Violetta coś czuła. Normalna osoba by się poddała, ale nie Leon. Wpierał ją, pocieszał, bronił. Był przy niej. I w ten sposób teraz nie część serca dziewczyny do niego należy tylko całość. Jest szczęśliwy wiedząc, że może być z osobą, która go kocha.

Dom Castillo
Jakby nigdy nic, Angie weszła do gabinetu Germana i zapytała czy nie chce kawy. Oboje udawali, że nic do siebie nie czują. Angelas żyła w przekonaniu, że to tylko fakt, iż jest siostrą jego żony jest jedynym powodem do miłości. Sama zaś zapominała o tym, że German był mężem Marii, bo ona nie żyje od ponad dziesięciu lat.  On próbował zapomnieć o uczuciach darzących byłą guwernantkę jego córki, bo ta mu skłamała i powiedziała, że nic do niego nie czuje.

Tor Motocross
W takiej chwili nawet Leon Verdas był zdenerwowany. Jego pierwszy wyścig, na który będą patrzyli znajomi.
- Na pewno świetnie Ci pójdzie. – Pocieszała go Violetta.
Te słowa nie podniosły go na duchu. Musi zdobyć jak najlepsze miejsce. Nie może jej zawieść. Wziął motor i stanął na starcie. Jego przegładzone przez Violettę włosy, przygniótł kask. Czuł adrenalinę, która wypełnia jego ciało. Do rozpoczęcia oddzielały go raptem sekundy. Bał się, że za późno wystartuje.
Jego obawy były niepotrzebne. Idealnie wyruszył. Jechał jako jeden z pierwszych. Miał szansę wygrać.

Tymczasem, Violetta Castillo postanowiła mu pomóc i przebrała się jak jedna z załogi mechaników. Wzięła tabliczkę i nakreśliła na niej kilka słów:
Dasz radę Leon ! Twoja Violetta.  
Nie przewidziała jednak, że ktoś każe jej natychmiast zejść. Dziewczyna nie słuchała, a właściciel toru pociągnął ją za kombinezon. Wypadła za ogrodzenie, gdzie jechali zawodnicy. Po upadku nie mogła wstać i bała się, że ktoś ją przejedzie.
Leon Verdas zbliżał się do pierwszy mety. Nagle zauważył dziewczynę w czerwonym stroju, leżącą na piachu. Była w niebezpieczeństwie. Gdy rozpoznał Violettę, nie wahał się. Zakręcił, zeskoczył z motoru, rzucił kask i podbiegł do niej. Przygniótł ją własnym ciałem i w ten sposób uchronił od innych nadjeżdżający motorów.

Kiedy był pewny, że wszyscy już pojechali podniósł się i pomógł wstać Violetcie. Miał rozczochrane włosy i smutny wyraz twarzy. Byłby pierwszy na mecie. Violetta czuła się winna. Zamiast pomóc, zepsuła pierwszy wyścig Leona.
- Co się stało? Czemu leżałaś na piachu? – zapytał.
- Przepraszam, Leon. Chciałam ci pokazać tabliczkę, której napisałam, że dasz radę, ale spadłam. - powiedziała cicho.
- Nic się nie stało. Naprawdę. – Leon przytulił skuloną dziewczynę. Nie był na nią zły. Nie zrobiła tego umyślnie.

Dom Castillo
Blondynka z kręconymi włosami ponownie przekroczyła próg gabinetu pana domu. W ręku niosła tacę z filiżanką kawy i talerzykiem ciastek. Wszystko położyła mu na biurku, uważając, aby ciemny napój nie wylał się na ważne dokumenty.
- Dziękuję Angie. Ciasteczka? – zapytał zdziwiony.
- Pomyślałam, że na pewno jesteś głodny. – Na twarzy Angie pojawiły się rumieńce. Troszczyła się o Germana, chociaż ukrywała swoje uczucia.
- To bardzo miłe, ale Olga nie ma dzisiaj urlopu?
- Ma! Nudziło mi się i sama je zrobiłam. – Zaśmiała się nerwowo.
- To bardzo miłe z twojej strony. Dziękuję.
- To ja już nie przeszkadzam…
German siedział z lekko uchylonymi ustami i przyglądał się byłej guwernantce. „Ona coś do mnie czuje” – pomyślał. Nie rozumiał, dlaczego Angelas go odtrącała.

Tor Motocross
Violetta ciągle obwiniała się za przegraną Leona. Stał teraz i słuchał wykładu trenera. Miał zwycięstwo w kieszeni.
- Violu, nie zamartwiaj się, chciałaś dobrze. Widocznie tak miało być. – Pocieszali ją przyjaciele.
Ona miała w głowie tylko mętlik, a sumienie jej ciągle dokuczało. Próbowała coś wymyślić, aby to naprawić, ale było już za późno.
Z jej myśli rozbudził ją krzyk jej przyjaciółki, Francesci.
- Co się stało, Fran? – zapytali przyjaciele.
Ta stała przerażona nad otwartą walizką, w której znajdowały się męskie ubrania. Nie musieli czekać na wyjaśnienia.
- Znajdziemy twój bagaż. – powiedziała Camila.
- Ale ja na pewno odebrałam własną walizkę! Miałam na niej przyczepiony brelok z danymi. – wyjąkała.

Nikt nie wiedział co powiedzieć. Przecież kto by chciał ukraść bagaż Francesci i zamienić jej ubrania na męskie. To na pewno jakaś pomyłka. 



Pierwszy rozdział już jest! Mam nadzieję, że całkiem znośny. Uprzedzam, że moje opowiadania będą nawiązywały do drugiego sezonu. Trochę z Francescą i tymi emocjami przesadziłam, ale następnym razem postaram się napisać lepiej. 
Dziękuję za każdy komentarz !
Rozdziałów nie będę pisała codziennie, bo trochę czasu mi schodzi, ale spróbuję, żeby były.kilka w tygodniu.

piątek, 24 maja 2013

Prolog

Mam na imię Violetta. Moim ojcem jest German Castillo, właściciel wielkiej firmy budowlanej. Moja matka, Maria Saramego, zginęła w wypadku lotniczym, kiedy miałam 5 lat.
Moje życie całkowicie się zmieniło po powrocie do Buenos Aires. Dużo by opowiadać.
Dowiedziałam się, że mam ciocię, która udawała moją guwernantkę. Ma na imię Angie.

Uczęszczam do Studio, gdzie mogę spełniać swoje marzenia.
Mam przyjaciół: Fran, Cami, Maxi, Braco i można powiedzieć, że Tomasa.
Został jeszcze Leon, który jest miłością mojego życia. Tak się cieszę, że go mam... Jestem chyba największą szczęściarą świata !

Wszystkie moje najskrytsze myśli zapisuję w pamiętniku. Można powiedzieć, że dzięki niemu mogę normalnie funkcjonować. Zwierzam się mu jak prawdziwemu przyjacielowi, który umie wysłuchać.

Jutro jest ostatni dzień wakacji i jutro wraca Francesca z rodzinnego miasta. Zrobię jej chyba niespodziankę i przyjdę na lotnisko...




Myślę, że na razie może być. Proszę napiszcie swoje opinie w komentarzu !